Przez lata globalny biznes produkował tam, gdzie jest najtaniej, najszybciej i najbardziej efektywnie - jednak ten model właśnie się kończy. „Reindustrialization of Europe and the US – 2026”, firmy po obu stronach Atlantyku coraz wyraźniej odchodzą od logiki opartej na wydajności kosztowej i zmierzają w kierunku reindustrializacji, w której najważniejsze stają się biznesowa odporność, bezpieczeństwo dostaw i większa kontrola nad kluczowymi zasobami.
Z danych Capgemini wynika, że 73% europejskich i amerykańskich organizacji ma już strategię reindustrializacji albo właśnie ją rozwija. Dla porównania: w 2025 r. było to 66%, a w 2024 r. 59%. W ciągu zaledwie dwóch lat proces ten przeszedł więc drogę od trendu do jednego z głównych tematów na agendach zarządów. Globalna pandemia, konflikty zbrojne, geopolityczna niestabilność, napięcia handlowe i wynikające z tego zakłócenia logistyczne uświadomiły firmom, że najtańszy łańcuch dostaw bywa też najbardziej kruchy.
Najlepiej pokazują to powody, dla których przedsiębiorstwa przenoszą produkcję bliżej rynków macierzystych lub do państw politycznie bardziej przewidywalnych. Z badania Capgemini wynika, że firmy dążą do większej suwerenności i kontroli nad kluczowymi surowcami, komponentami, technologiami i zdolnościami produkcyjnymi, aby ograniczyć zależność od zagranicznych dostawców i ryzyko koncentracji geograficznej. Innymi słowy, są dziś skłonne ponieść wyższe koszty w zamian za większą stabilność i bezpieczeństwo operacyjne.
Jeszcze mocniej wybrzmiewa wpływ geopolityki: aż 85% organizacji przyznaje, że obecne napięcia międzynarodowe skłaniają je do rozważania krajowej produkcji albo sourcingu w państwach sojuszniczych. Biznes przestał traktować geopolitykę jako tło i w rezultacie weszła ona w sam środek kalkulacji inwestycyjnej.
– Trzeba zaznaczyć, że firmy nie podejmują decyzji o reindustrializacji wyłącznie pod wpływem strachu. Coraz częściej widzą w niej inwestycję w trwałą przewagę konkurencyjną. 64% respondentów w naszym badaniu deklaruje, że będzie kontynuować działania reindustrializacyjne nawet wtedy, gdy krótkoterminowe koszty wzrosną, a 78% spodziewa się, że w dłuższym okresie większa skala lokalnej lub regionalnej produkcji obniży jednostkowe koszty. Odporność staje się zatem elementem biznesowego rachunku – komentuje Dr Krzysztof Bar- Supply Chain and Procurement Transformation Manager w Capgemini Polska
W tle tej zmiany pozostaje rosnące znaczenie nie tylko suwerenności politycznej - ale też przemysłowej, surowcowej, energetycznej i technologicznej. Z raportu Capgemini wynika, że 72% firm dąży do większej suwerenności lub kontroli nad kluczowymi surowcami, komponentami, technologiami i zdolnościami produkcyjnymi. 62% podkreśla znaczenie suwerenności energetycznej, a 66% – suwerennych zdolności technologicznych. Oznacza to, że w świecie permanentnych kryzysów stawką staje się kontrola nad energią, komponentami, danymi, infrastrukturą i technologią.
Po obu stronach Atlantyku reindustrializacja przybiera inną formę
W USA dominuje tzw. reshoring, czyli powrót produkcji do kraju. Niemal połowa (48%) amerykańskich organizacji zainwestowało już w to rozwiązanie, podczas gdy rok wcześniej było to 30%. To efekt ceł, zachęt federalnych i stanowych oraz coraz silniejszej presji na budowę krajowych mocy produkcyjnych.
Europa idzie inną drogą i częściej wybiera tzw. friendshoring, czyli lokowanie produkcji w krajach sojuszniczych. Taką strategię realizuje 64% organizacji europejskich. W tym regionie przemysł działa jednak w znacznie trudniejszych warunkach kosztowych niż w Ameryce. Ceny energii w UE pozostają średnio dwa razy wyższe niż w USA, a 55% firm europejskich uważa, że regulacje środowiskowe utrudniają reshoring lub nearshoring. W USA takiego zdania jest tylko 26%.
Ambicje a kapitał
Raport Capgemini pokazuje też ciekawy paradoks. Okazuje się bowiem, że choć firmy pokładają w reindustrializacji coraz większe nadzieje na zbudowanie odporności biznesowej, to coraz ostrożniej znajdują na nią kapitał. Łączna wartość inwestycji planowanych na najbliższe trzy lata przez badane organizacje spadła do 2,5 biliona dolarów, wobec 4,7 biliona dolarów deklarowanych rok wcześniej.
Powodem są przede wszystkim niepewność geopolityczna, niestabilność regulacyjna, słabszy klimat inwestycyjny i wyższe koszty energii, szczególnie w Europie. Innymi słowy – ambicje pozostały, ale apetyt na wielkie wydatki osłabł.
Biznes coraz częściej szuka modeli mniej kapitałochłonnych, w tym lepszego wykorzystania istniejących zakładów, współdzielenia aktywów i partnerstw produkcyjnych zamiast kosztownej budowy wszystkiego od zera. Wyjątki są nieliczne, ale znaczące: duże pieniądze nadal płyną do sektorów uznawanych za strategiczne, takich jak półprzewodniki, farmacja, obronność i centra danych. To właśnie tam firmy i państwa wciąż są gotowe płacić za odporność więcej niż za krótkoterminową efektywność.
Inteligentna produkcja jest kluczowa
Powrót produkcji bliżej rynku nie byłby dziś możliwy na większą skalę bez technologii. 87% organizacji zapytanych przez Capgemini deklaruje inwestycje w AI i automatyzację po to, by zrównoważyć wyższe koszty reindustrializacji.
Innymi słowy: jeśli Zachód chce produkować bliżej siebie, musi produkować znacznie inteligentniej. Technologia ma ograniczać koszty pracy, skracać czas wdrożeń, poprawiać jakość i zwiększać elastyczność fabryk. Dlatego reindustrializacja coraz częściej oznacza budowę nowego modelu przemysłu opartego na automatyzacji, robotyce, cyfrowych bliźniakach i danych. Nic zatem dziwnego, że 82% organizacji spodziewa się wzrostu innowacyjności dzięki reindustrializacji.
Główną barierą dla nowej fali uprzemysłowienia są kompetencje
Nowy model produkcji wymaga pracowników o znacznie wyższych kompetencjach niż tradycyjny przemysł. 83% organizacji przyznaje, że niedobór wykwalifikowanej kadry technicznej utrudnia reindustrializację. Problem polega na tym, że biznes wciąż nie jest na to gotowy: tylko 34% firm deklaruje gotowość do włączenia rozwoju kompetencji, szkoleń i cyfrowej biegłości pracowników w model produkcyjny.
W USA skala wyzwania jest szczególnie widoczna – raport przywołuje ponad 400 tysięcy nieobsadzonych miejsc pracy w przemyśle. To oznacza, że bez ludzi umiejących pracować z automatyką, robotyką, AI i danymi nawet najlepiej zaprojektowana reindustrializacja może utknąć na etapie strategii.
Reindustrializacja nie oznacza cofnięcia globalizacji, lecz jej przebudowę. Firmy nie przenoszą dziś po prostu wszystkiego z powrotem do kraju, ale układają produkcję na nowo, bliżej rynku, w krajach sojuszniczych, w bardziej odpornych i politycznie bezpiecznych łańcuchach dostaw. Globalne ekosystemy produkcji raczej się rekonfigurują niż są rysowane od zera. Dlatego wygrywać będą nie ci, którzy najszybciej zamkną offshore, ale ci, którzy najlepiej połączą odporność, technologię, elastyczność kosztową i nowe kompetencje pracowników.
Reindustrializacja nie jest dziś zatem sentymentalnym powrotem do starego przemysłu, tylko próbą zbudowania przemysłu, który przetrwa świat permanentnej niestabilności.

![Koniec ery taniej siły roboczej. Dlaczego fabryki wracają do Europy? [raport Capgemini]](https://prowly-prod.s3.eu-west-1.amazonaws.com/uploads/landing_page/template_background/457945/66b4757722f7df6bfe7bb98d6459a8be.jpg)
